15 listopada 2015

Listopadowo, urodzinowo

 
Aparat fotograficzny jednak nie do naprawy. Mogłabym się uprzeć i wykazać chęć, ale zdecydowanie koszt przewyższa sens tej naprawy.
Tak więc sobie postanowiłam z okazji 13 w grudniu, jakiegoś Mikołaja, kupię sobie coś nowego.
Jak na razie do końca roku niestety zdjęcia z telefonu komórkowego.
 
Tak wygląda makowy. Nie powiem, bo mam więcej.
Ale uwielbiam ten haft.
Ostatnio bardzo mi pasują te zmiany koloru.
I zieleń mnie nie przeraża.
 
 
 
Z uwagi na posiadaną paletę kolorów Profilów tak nagle mi przyszło do głowy zrobić sobie jej wiernie odwzorowanie.
 
Dawne mulinowe zrobiło taką paletę ale nici DMC. Zainspirowana jak na razie stworzyłam tyle.
Wystarczyło jakieś pół metra kanwy dociętej z metra w pasmanterii w kraju, aby zrobić idealne kawałki na A4. Jak na razie zaczęłam część biurokratyczna. Tzn. obrabowanie, numery mulin.
cześć przyjemną rozpocznę  później - wypełnianie .
 



A tak wygląda listopadowe marzenie. Są to niteczki z karteczki.
Tak, również w tym roku wzięłam udział w zabawie: niteczki w karteczki. I w końcu doszłam do listopada. W tym roku wszystkie osoby raczej dopisały. I tak się prezentuje paleta mulin, głównie Ariadny, z której jestem bardzo zadowolona, bo nie mam możliwości jej kupienia.
 
 
I tak tylko dla przykładu 2 karteczki : jedna jako rozkwitający tulipan, super.

 
I druga: śliczna, ręcznie robiona.

 
Zdecydowanie tak urodziny mogę obchodzić :)


Niestety listopad w moim przypadku poza urodzinami przynosi mi okres mgły.
Mgły, która mi towarzyszy rankiem i niestety wieczorem,
 
 
A co mam zrobić, gdy moja dusza domaga się tak czystego widoku?
Czy to mogę nazwać nostalgią?

 
A na urodzinowe prezenty dodaję, że wygrałam oto takie candy na dzień hafciarza.

Candy ogłosiła na swoim blogu tkasia.
Tam również wyniki, gdzie wygrana przypadła mnie .
Moja pierwsza wygrana w candy.
Mam nadzieję, że mimo różnic krajowych jakoś przesyłce uda się dotrzeć.



5 listopada 2015

"Jesień" w Siłowni Twórczej




Bardzo spodobał mi się temat Siłowni Twórczej "Jesień".
Miałam okazję wyszyć dwa hafciki, które miałam w pamięci.


Pierwszym jest dziewczynka z Neocraft.
Wdzięczny i bardzo jesienny obrazek.
Nie mogłam się zdecydować na tkaninę, ale jako, że haft niewielki, wybrałam rustico 16 ct.
Wyszywalo się szybko i ciepło.
Jako, że nie znoszę french supełków, zdecydowalam sie na dodanie kilku koralikow.
Dziewczynka ma oczko niebieskie, czerwone guziczki w płaszczyku.
Miałam w domu  cudowną ramkę, która sobie leżała nieużywana.
Jest plastikowa, z kolorowymi suszonymi kwiatami.
Hafcik wpasował się cudnie.













A tak najważniejsza wiadomość, iż Siłownię Twórczą wygrała Julita z bloga mulinkuje
Zapraszam, aby podejrzeć jej spojrzenie na pewien haft, który w jej wykonaniu prześlicznie wyszedł.


Drugim haftem, który szybko wydłubałam były gruszki I. Vautier (Bonne poire). 
Te serca hafciarkie uwielbiam.
I z pewnością jeszcze nie jedno wyhafcę.




Jak tylko odzyskam aparat - akurat jest w naprawie i jest nadzieja (!!!), to muszę zrobić nowe fotki.
Będzie inne spojrzenie na te same hafty.

A tymczasem wracam do wyszywania makowego domku.




2 listopada 2015

A w haftach...

Postanowiłam, że w Lust udam się na lewą stronę haftu, aby wyrównać proporcje w długości... 
I tam oczywiście czekały na mnie płomienie. 
Nie wiem dlaczego, ale zadowolona byłam. 
Podoba mi się ta dłubanina. 
Ruszyłam parkowaniem, skończyło się w cały świat.
Ale konsekwentnie do przodu.


Chwyciłam za Brzozy od Luca S. Kolejna pikseloza, ale super. 
Zieleń mnie uspokaja.
Prawie na wykończeniu pierwsza strona schematu, a stron mam jeszcze 8.
Dość spory ten haft. 
Będę na pewno się nim bawić, aż do przyszłego roku :)



Nie mogłam sobie odmówić, po prostu nie mogłam.
Może zasługa mulin, może samego charakteru gazetki, ale musiałam kupić "Profilo". 
Wydanie całościowo świąteczne.
Bajkowe. Cudne. 
Mikołajkowe.

Nie będę za to kupować Susanny ...
Musze ograniczyć chęć kupna, a podejrzeć mogę w sklepie .






W tym obrazku jak można się nie zakochać?
Sama słodycz.
Zakochałam się również w innym, który zaowocował chwyceniem za zapasy kanwy.
Nie wiem, może uda mi się do świat skończyć?







Jednak wyrzuty sumienia spowodowały, że na chwile odłożyłam wszystkie inne i chwyciłam za makowy.
Najwięcej frajdy ostatnio miałam z makowym domkiem. 
Nie wiem czemu, ale makowy ma w sobie cos takiego, że fajnie się wyszywa. Nitka do zieleni, zmiana z nitką na dach, jakieś pojedyncze x.
I padła mi igła! Złamała się. 
A była jedna z moich ulubionych. Z jakiegoś zestawu, nie kluła mnie w palce, miała zaokrąglony dobrze czubek, pozłacana na uszku. 


Już wiem, że dach pójdzie szybko.


I zakwitł pierwszy maczek. 
I dłubię dalej.


Niestety dalej zdjęcia wykonane za pomocą komórki, przy której gimnastykuje się nieźle, aby chociaż cos nadawało się do pokazania.

18 października 2015

Kolejna strona Lust

Lust chwilowo jakoś odłożyłam na bok. 
Az w końcu chwyciłam go w raczki. Nie powiem, bo igła dostała jakiegoś turbodoładowania, że śmigała sama.
Zdecydowałam się jednak na wyrównanie boku z prawej strony. Akurat schemat był łatwy.
Początkowo ruszyłam z parkowaniem, a potem wróciłam do starego nawyku i wyszywałam obszarami.



W świetle dnia i słońca nawet fajnie wygląda i zdjęcie komórką zrobione, oddaje rzeczywiste kolory.




Dziś mam nadzieje skończyć kolejna stronę.
Zostały obszary 2 czy 3 plam kolorów i kilka pojedynczych xxx.
I zdecydowanie następne będą strony z prawej strony w dół. 
Czyli czeka mnie kolejna przeprawa po luku z płomieniami.



Nic nowego


" Zycie podarowało jej czarny chleb, kiedy oczekiwała od niego słodkich ciastek. Zje zatem czarny chleb, nabierze sil i znajdzie sposób, aby na jej stole pojawiło się słodkie ciasto."
("Niebezpieczna miłość" B. Small)


Ten fragment, cytat ostatnio bardzo wpadł mi w serce.
Nie chce narzekać, ale ostatnio raczej mam kiepski okres w życiu.
Troszkę jestem przytłoczona codziennością, obowiązkami. Czas przecieka przez palce.
Może tez włączyła się jesienna chandra na chwile?

Czekam aż karta się odwróci, nabiorę sil i znajdę sposób na słodkie ciasto na stole.

W hafcikach...

Córka wygrzebała salowe kwiatki. Moja przygoda z nimi utknęła już na nie wykonanym maju.
Córka chciała, abyśmy zrobiły karteczki z okazji urodzin, nie jedna, ale 3.
Niestety baza do kartek, która posiadałam, była z okienkiem owalnym, kwiatuszki raczej lepiej by pasowały do okienka kwadratowego, ale z córka czasem się nie dyskutuje.

I tak oto wyglądają 3 pierwsze kwiatuszki w owalnym okienku.
A co najlepsze one się spodobały obdarowanej....
I to chyba najważniejsze.


Miałam okazje chwycić w raczki Parolina.
Znalazłam rozwiązanie na moje problemy z wyszywaniem.
Otóż, gdy go zaczęłam wyszywać, ruszyłam z xxx od dołu. 
Ostatnio, właściwie, to bardzo długi okres już wyszywam z góry na dol. I troszkę niewygodnie mi się trzymało igle, aby haftować od dołu.
Ale schemat zawsze można odwrócić, materiał tez, i wtedy już szyje od góry na dol.
Igła sama szyje.


Pozazdrościłam.
Tak,  tak - pozazdrościłam ślicznego monogramu z literka M.
Jak pamiętam widziałam go wykonanego u Renaty , to nie mogłam się oprzeć i w końcu udało mi się stworzyć mój prywatny monogram M.

Biała nic na czarnej kanwie.
Wyszywało się wyjątkowo szybko.
I przyjemnie. I poza domkiem. Haft siedział w torebce i był robotka na podróż.






Niestety ramka, którą chciałam wykorzystać na oprawę jest za mała, więc M. sobie poczeka na odnalezienie tej właściwej.

Niestety zdjęcia zrobione telefonem komórkowym. 
Aparat wylądował w naprawie. Zobaczymy czy cos uda się z nim pozytywnego zrobić.

15 października 2015

Czego nie lubię w hafcie krzyżykowym - zabawa




1. Co w ogóle nie interesuje cię na rękodzielniczych blogach?

Raczej nie przyciągają mojej uwagi blogi, które zajmują się biżuterią, dekupażem, kartkami etc.... Wiernie podpatruję tylko haft krzyżykowy.

2. Jakie akcesorium do haftu uważasz za całkowicie zbędne lub tak bardzo drogie, że nawet nie masz zamiaru się nim interesować?

Zupełnie zbędne i zupełnie niepotrzebne to nawijarka do mulin. Kiedyś zakupiłam, spróbowałam. Nawet nie udało się ani jednego motka nawinąć, wolę w rączkach. Zastanawiam się, gdzie ją schowałam.

3. Jaka tematyka prac w ogóle cię nie interesuje i nie będziesz jej wyszywać nawet na zamówienie?

Morska.... Latarnie. Statki.... Nie wyobrażam sobie w ogóle haftowania na zamówienie. Brzmi pod przymusem, a ja tego nie lubię. Chyba, że z własnej nieprzymuszonej woli z jakiejś okazji dla kogoś.

4. Jakich rodzajów ściegów nie wyszywasz lub starasz się ich unikać, bo wychodzą ci co najmniej bardzo średnio.

Nie umiem sobie poradzić z supełkami.
Nie przepadam za konturami...


5. Gdzie nigdy nie powiesisz swojej pracy?


Na jakiejkolwiek wystawie....
I u osoby, która nie doceni pracy.

 
6. Wyobraź sobie, że ktoś zamawia u ciebie haft za pieniądze. Co musiałoby się stać, żebyś odmówiła/odmówił?

Brak czasu, psychologiczne zmęczenie i poczucie niesprawiedliwości, że chcę wyszywać swoje hafty, a nie komuś... I nie powiem, ale również kwota miałaby znaczenie.

7. Czego nie dopuszczasz w hafcie krzyżykowym? A może robisz coś, co uznawane jest za niedopuszczalne lub w złym tonie?

Nie dopuszczam już ołówka i długopisa do kanwy. Zdecydowanie posiłkuję się pisakiem spieralnym lub na małych haftach nie muszę nic zaznaczać. Zdecydowanie mogłabym popracować nad jakością lewej strony, ale nie ma ona dla mnie znaczenia, więc zakańczam nici jak mi odpowiada.


8. W jakich zabawach nie weźmiesz udziału?

Koniec z większością udziału w zabawach salowych, gdzie nie dam rady trzymać kroku, nie wezmę udziału w wyszywaniu obrazka, który mi się nie podoba, nie wezmę nigdy udziału we wspólnym wyszywaniu. Nie przepadam za wyróżnieniami. Najlepiej odpowiadają mi takie jak ta zabawy.


9. Z jaką firmą produkującą zestawy nie chcesz mieć więcej do czynienia?

Miałam mało doświadczenia z zestawami. Nie zdarzyło mi się zostać oszukaną. Jak na razie zestawy dimension najmniej mi odpowiadają z uwagi na mnogość i różnorodność krzyżyków i półkrzyżyków, cenowo również najmniej opłaca się kupować zestawy Nimue, których jedynym plusem (bo cena jest minusowa), to dodatki: właściwie trzeba się tylko zaopatrzyć w nici DMC, również seria zielnikowa poza ogromną ceną zawiera tylko oryginalny schemat, kawałek lnu, przywieszkę.


9. Czy miałaś jakieś nieprzyjemne doświadczenie związane z haftem, które zniechęciło cię do wyszywania na dłuższy czas?

Właściwie nic takiego się nie zdarzyło, ale czasem zbyt dużo czasu spędziłam przy hafcie i ucierpiały na tym moje obowiązki domowe. Czasem na problemy w życiu nawet haft nie był lekarstwem, czasem odsuwało mnie od haftowania z uwagi na bolące i pokłute palce, czasem czułam dyskomfort z haftem, bo brakowało jednego koloru, albo materiał przestał mi odpowiadać.


28 września 2015

Recenzja dla Igłą Malowane





Troszkę z opóźnieniem u mnie, ale jest!!!
Dotarł kolejny numer "Iglą Malowane".
Fajnie, że tym razem nadany wcześniej, ale i tak nie zmienia to faktu, że do mnie dotarł okolo 22 września.

Najważniejsze pytanie: czy mi się podoba?
Tak. Podoba mi się.

Ale nie wiem czemu średnio go odbieram, w porównaniu np. do tego numeru, gdzie były "Strachy na lachy".
Co mi sie podobało? Proces jego tworzenia.
Na stronie fb padało wiele pytań o opinie, o nazwę, o podpowiedzi.
Jakoś ten numer jakby wysiłkiem kolektywnym powstawał.
Jak dla mnie jest to na plus!!

Przyzwyczajona za bardzo do gazetek włoskich i tak z radością lubię nasze IM.
Każde gazetki mają jakiś swój styl. Angielskie, włoskie, francuskie.
Możemy narzekać na objętość, na brak dodatków, etc.
Ja nie narzekam.
Ciesze się, że są. I, że mają w sobie coś naszego, polskiego.
Tak musimy trzymać, a może wtedy gazetka tez znajdzie odbiorców.





Spis treści zachęcający: jak na dłoni widać wszystkie wzorki.


Ten wzorek z parasolką pamiętam z dyskusji na fb. Jedynie, co mnie się nie podoba w nim to włosy, gdybym chciała go wyszyć, to loczki dziewczyny skróciłabym o te zawijańce....
Zdecydowanie fajny obrazek.


Sówka matematyczka też jest urocza. 
A to, co gdzieś juz przeczytałam: to tamborek jako ramka jest the best.


Jedynie ten wzorek jakoś mnie nie zachwyca. Jak ktoś lubi misie, to fajny, ale już ten etap przeszłam.


Kolejny paw. Mam wrażenie, że jest to motyw dość często powtarzający się.
Duży, kolorowy, ładny.
Ale jakoś entuzjazmem do niego nie podchodzę.


Zdecydowanie jednak maki na wietrze mnie zachwyciły. Uwielbiam taką tematykę, kolorystykę.
 I kiedyś (?????) wskoczy na tamborek. Być może zamiast tła, użyję kremowej kanwy, a jasne elementy pokryje półkrzyżykami, tylko maki samymi xxxx.


Te kurczaki mnie rozśmieszyły.
Słodkie, wesołe. Na karteczki jak znalazł.


Kolejny kurs haftu wstążeczkowego.
Fajnie. Może kiedyś się przekonam?


Kolejny obraz, którego nazwę wybrano na fb. Nie powiem, bo zastanawia mnie jakby kontunuacja tematu, i nie powiem, bo ciekawi mnie przedstawienie elementu wody czy powietrza....


Jeszcze nigdy nie wyszywałam serwetki. Jeszcze nigdy nie zrobiłam nic takiego przydasiowego dla siebie. Te róże są kuszące. Mnie się podobają. 


W tym obrazie się zakochałam. Jesienna chata góralska.
I za to Igłą Malowane ma coś, czego nie mają inne :)
Nasze polskie widoki.

Nie ukrywam, bo podobałoby mi się ujrzenie wzoru ze zdjęciem naszej plaży przy Baltyku, czy naszych Jezior na Mazurach. Takich klimatów nie odnajdziemy gdzieś indziej.
Osobiście nie powiem, ale Jura Krakowsko Czestochowska też jest piękna ...


Cieszę się, że wróciła Galeria naszych czytelników. Aż korci mnie wysłać coś swojego. Więcej obrazków naszych prac!!!!


Oczywiście 3 strony reklam z zestawami i obrazami. 
Jak dla mnie może być.
Okładki na na kartki i na zakładki - podoba mi się ta reklama, ale tylko dlatego, że coś mi się w glowie marzy :)
Chciałabym zobaczyć reklamę kolorowych tkanin :)