Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sal kotki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sal kotki. Pokaż wszystkie posty

31 grudnia 2014

Szkielety

Oznajmiam wszem, iz w koncu (!!!!) po dlugim rocznym wyszywaniu, udalo mi sie ukonczyc kotki....
Wyszly jak wyszly...
Corce sie podobaja....
Powedrowaly juz do prania, bo trzymane w rekach przez caly rok, czystoscia nie grzeszyly.
Wyszly jak wyszly.
Nauczylam sie jednego z nimi: stawiac xxx w raczej jednym kierunku....
Kazdy miesiac daje mi wspomnienia z ich wyszywania ......



Kolejny trup z szafki powedrowal do prania. Wymietoszony. Juz nie pamietam ile czasu go wyszywalam... Hmm.... Po praniu, prasowaniu, w odpowiedniej ramce jakos nabierze wygladu...
I tylko znajacy sie na xxx dostrzega krzywizne..... Kazdy inny lub rowny..... Do ogladania z daleka....



Po tamtych wypocinach moje palce az z radoscia chwycily igle do Lust. Teraz tylko przyjemnosci :)





Jezeli chodzi o przyjemnosci.... Tak, tak, zakupilam sie dzis na amen. Casa cenina zrobila swiateczna oferte. Codziennie upusty, np. w Boze Narodzenie 25%, do konca roku wzrastalo o 1%.
Dzis maksymalny upust, bo ostatni - 31%...
Na wszystko!!!

Obkupilam brakujace niteczki do skompletowania palety nietek Profilo. 
Kilka brakujacych DMC...
Kilka materialow, ktore mnie zaciekawily :)


Nabylam rowniez ksiazeczke o zakladkach.....

Skusilam sie na gotowe zestawy ( za grosze), te sowki zimowe mnie po prostu urzekly...

W tym schemacie, ktory rowniez jest gotowym zestawem, zafascynowaly mnie brzozy... Normalnie raczej nie moglabym sobie pozwolic na jego zakup, ale po obnizce jego cena mnie przekonala.


Przyzwyczajona do podgladania tych angielskich gazetek na wielu waszych blogach chcialam sama w rece miec mozliwosc "rzucenia" okiem..... Jakis starszy raczej numer "Cross Stitch Gold", ale z ciekawoscia nie wygram....




No i perelka na deser..... Moze zwariowalam..... Ale ten wzor na mojej wish liscie w casa cenina wisial dlugo. I tak, tak. Zdecydowalam sie na zakup schematu. Cena po przecenie bombowa...



Po Nowym Roku czekam na kuriera .......  


30 grudnia 2014

Hafciki z koncowki roku :)

Na prawdę w tej sowie z coricamo zakochałam się...
Na tyle mocno, ze chciałam już od razu ja wyszyć...
Nie powiem, bo konturki poszły szybko....
Do pewnego momentu, gdy odkryłam, ze pomyliłam się.... Sowa nie była symetryczna....
Skończyło się pruciem i poprawianiem.
Nie powiem, bo troszkę cierpliwości i złości mnie to kosztowało...


Bo przecież już kolorowe malinki czekały.... Aby tylko zacząć wypełniać..... Na początek ruszyłam z fioletami i różowymi odcieniami.


Później uzupełniałam żółtymi i błękitnymi...
Kolory w sówce mnie zaskoczyły.
Nigdy bym takich nie wybrała, ale razem tworzą fantastyczny mix....


Sówka gotowa. Poszła nawet do prania :)
Czeka na prasowanie i się zastanawiam czy mam już ramkę...
Chyba cos jest na zapasie odpowiedniego.

Sówka haftowana na 14 ct z prezentu mikołajkowego, 3 nitkami mulin (nie powiem, bo czarnej dużo poszło) i mix kolorów Profilo, DMC i Ariadny naszej. Kilka kolorów odnalazłam w zaczętych pracach, i nie powiem, bo prowadzenie notesu z zapisanymi kolorkami pomaga i ułatwia bardzo wyszywanie.


Walczę na szybko z kotami salowi, które chcą również wylądować w kąpieli :)
Cały rok na to czekały. W ostatnim kotku grudniowym brakuje mi tylko troszkę tła i napisy.... Mam nadzieje, że to moje ufo zniknie z listy :)


I czasami w złości potrafię szybko machać igiełką i kiedyś po prostu przysiadłam do dziewczynki z kotkiem. Haftuje, bo chce ją skończyć... Ale niestety kolory przypisane schematowi mnie się nie podobają, ale nie chce pruć, szkoda mi czasu.... Zostało tylko krzesełko do wyszycia. Może kiedyś na jakimś wielkim wkurzeniu skończę....

Z lampa ma jakiś ciemniejszy efekt.


A w świetle dnia prezentuje się tak.




I żeby nie było.... Pewnego popołudnia zaczęło śnieżyc.... Padał śnieg. Co prawda tyle, co kot napłakał, ale w końcu poczułam oddech zimy.... 




Plany na Sylwestra? 
Tylko ja i haft....
W sensie, że nigdzie się nie wybieramy, siedzimy w domku....
Starsza córcia wyskoczy w góry z dziadkami, a w domu zostanie berbeć 8 miesięczny :)

Zastanawiam się co chwycić w ręce w taką wyjątkową noc. Chyba będzie to Lust.
I w dodatku w Sylwestra planuje zakupy.
Wielkie zakupy.
 W casa cenina akurat będzie 31%  upustu na wszystko!!
 Już mam listę długą :) Uzupełnię kolekcje mulin Profilo, aby mieć cala paletę, kilka DMC, gdzie mi brakuje, zapasy różnych materiałów, kilka gotowych zestawów i kilka schematów ( w tym jeden HAED). Poszaleje z zakupami w ostatnia noc.... 
Oczywiscie z kieliszkiem szampana w dloni....

13 grudnia 2014

Walka z ufokami

Jakoś końcówka roku natchnęła mnie na pozbywanie się ufo.
Za dosłowne wykańczanie wszystkiego, co mi gdzieś psychicznie zalegało...

Zachciało mi się oprawienia dwóch haftow. I stwierdziłam, że nigdy więcej nie oddam haftu do oprawienia. Materiał jest nie naciągnięty, krzywo, agrrr....
Tylko się zezłościłam. Słono zapłaciłam, a sama bym lepiej zrobiła. Tylko jakoś natchnienia nie miałam na szukanie ramek.

Peonie prezentują się tak. 


Dmuchawce juz lepiej troszkę, przynajmniej ramka taka jaką chciałam.
Muszę tylko gwoździa wbić :)


Kolejne ufo, które mi zalega, to salowe kotki. Nie poddam się, a skończę w tym roku!!!
Ale jeszcze jeden napis kitty i zamorduje kogoś :P


29 września 2014

Zdecydowanie SALowo

Po pierwsze SAL z domkami u Małgosi
 

Do tej pory jakoś nie miałam okazji wybrać materiału i mulin, aż  w końcu jakieś natchnienie na mnie spłynęło i wzięłam się za myszkowanie w swoich skarbach.... Udało mi się znaleźć kawałek  aida 64, ta sama, na której wyszywałam Taj Sal u Kasi. Akurat został jej idealnie równy kawałek, wprost wymarzony pod domki.
Nie chciałam ich na białym tle, tylko na czymś lekko kolorowym.....




Zdecydowanie te same muliny w różnym świetle, zdjęcie z lampą i bez :)
Podobają mi się te kolorki.


W trakcie budowy pierwszego domku.
Domki wydają się łatwe, ale nie są takie. Niestety. 


Mój pierwszy domek skończony. Niestety ja i supełki jeszcze się nie znamy, nazwa french knots jakoś do mnie nie przemawia, więc użyłam koralików nieznanego pochodzenia.
Te na dachu lekko przezroczyste dają fajny efekt kryształków lodowych.




Walczę dzielnie z kotkami. Kanwa powoli zapełniona :)
Październik dostał takie tło, listopadowe też wyszywam. Na koniec zostawiam sobie przyjemność grudnia i prezentów, i wykończenia. Nie wiem czy widać, ale niektóre kotki dostały oczka :)
W końcu. Ale dokładnym wykończeniem zajmę się na sam koniec i w przypływie chęci na te duperelki :)



W rosetkach doszłam w końcu do prawego rogu haftu :) Mam prawie cala górną ramkę :)
Teraz tylko prosto w dół i jest szansa na skończenie ich w tym roku.




W SALu bożonarodzeniowym do wyszycia mamy choinkę.



Nie zastanawiam się zbytnio nad kolorami, jak wyjdzie taka będzie. Ale postawiłam jak na razie na marmurkową 64 i odcienie różowego. Urzekł mnie ten odcień różowego ciemnego....
Zobaczymy jaki będzie efekt.




18 września 2014

SAL koci

Nie poddaję się w tym Sal-u, chcę go jak najszybciej skończyć. Jak na razie troszkę podgoniłam. Dzięki córce, która już go chce :) Udało mi się wyszyć wszystkie kotki. Cały rok, cale 12 kotków już mam :)

Wzięłam się za miesiące jesienne, drzewa i jabłuszka wrześniowe, dynie październikowe (na zdjęciu jeszcze ich nie ma, ale na kanwie już są) i wiatr listopadowy, który wyszedł mi bardzo niebieski... Liście mnie doprowadziły do szalu.... Ale mam nadzieje, że po wypełnieniu i dodaniu konturów efekt będzie lepszy :)



Zajęłam się wypełnianiem września... Nawet jakoś szybko mi poszło... Wzięłam robótkę ze sobą i w czasie wizyty u rodziców jakoś w mgnieniu oka udało się wypełnić .... Sama się zdziwiłam tempem:)


Wrzesień z grubsza skończony... Brakuje napisów, oczek, i wąsików u kotków... Ale te dodatki już na sam koniec, albo w przypływie dobrego humoru....




19 sierpnia 2014

A w haftowaniu wakacyjnie....

Zdecydowanie wakacyjnie... Zajmowałam się troszkę kotkami w Salu...



Lipiec i sierpień... Brak jeszcze wąsów i oczków, i napisów.... Ale tło za mną :)


2 sierpnia 2014

Pokazujemy tyly

Od tyłu.....
Wakacyjna zabawa u eli z bloga made-by-ela Lewa strona haftu u mnie jak zawsze koszmarna. Plątanina nitek :) Próbowałam rozpoczynać na przodzie, jakoś ładnie zakończyć, ale jakoś zawsze wracam do starego brzydkiego nawyku. Efekt jest jaki jest.
Nie wstydzę się lewej strony i oto ona....
Kalendarz koci na lewo...


A jeżeli chodzi o postęp w SALu, to idzie w cały świat :P
Mam juz tęczę lipcową, biedronki z sierpnia, kota na październik, zaczełam kotka grudniowego i troszkę tła na sierpień...
Mam ich dość, ale chcę je jak najszybciej skończyc, bo.... podobaja sie córci, która je chce już.... 



21 lipca 2014

Powakacyjnie w SALach

Na wakacje zabrałam ze sobą kotki z nadzieją, że coś w nich zdziałam :)
I udało mi się podgonić czerwiec i wyhafcić kotka lipcowego i sierpniowego, i wykończyc zapas  czarnej muliny na ramki :)


Spokojnie udało mi się prawie skończyć księżyc, brakuje tylko jedną nitką wyhafcić gwiazdki i romby.
Podoba mi się ten księżyc.


W rosetkach udało mi się kolejną stronę zakończyć.  
Niestety zdjecie stare, ale mam jeszcze więcej na tym niebieskim tle. I mam pomysł na przyszłość :) Wyhafcić je pojedyńczo :)

16 czerwca 2014

Haftowo salowo...


Koci kalendarz ma już maj :)
I czerwiec ma ramkę.
Ale mam ich dość już.
Właściwie, nie kotków czy wzoru, ale okropnej 14. Szyję 3 nitkami. Obrazki takie duże i pikselowe.... Ale uczę się na nich krzyżyki  równe i w jedną strone stawiać :)




Rosetta, no ja po prostu kocham ten wzór.
I materiał.
I bardzo fajnie mi się go wyszywa.
Zdecydowałam, że będzie prezentem dla pewnej osoby, która na pewno czas w niego włożony doceni jak również samą wartość wzoru :)
Pomijam jakość wykonania - hihi.
Ale i tak nie jest źle....

14 maja 2014

Zabawy SALowe

Jeszcze przed narodzinami synka śpieszyłam się z haftami... Zamiast akcji na sprzątanie i porządkowanie, miałam akcję na haftowanie... Jakbym miała w jakąś podróż roczną wyjechać...
Nie chciałam mieć zaległości.  Nie wiem czemu kwiecień w ogóle jakoś opornie mi się szył...I dopiero niedawno udało mi się go skończyć... A teraz już prawie czas na maj... Niestety zaliczyłam wpadkę kwietniową. Może tego nie widać, ale ramka na szerokość zyskała dwa krzyżyki więcej. Wniosek taki, żeby zachować równość, również sierpień i grudzień będą większe... 
 





Sal Rosetta jest dla mnie czystą przyjemnością wyszywania. Uwielbiam go. Wymaga czasu i skupienia, wzorek wychodzi bardzo delikatny i w końcu mam efekt taki jaki chciałam. Czysta przyjemność....




I nie mam zaległości również w Tajemniczym Salu. Na dzień dzisiejszy jestem na bieżąco i tydzień 18 skończyłam. Obrazek wychodzi przepiękny!!!! Mam nawet na niego ramkę....I wiem, gdzie zawiśnie... Nie mogę się doczekać końca.

17 marca 2014

SALowo

W SALu wielkanocnym wyszywam kolejne 3 jajko. Wzorek mi się podoba, bardzo delikatny, kwiatowy. Pierwszy raz chwyciłam się za mulinę color variation DMC.
I spodobało mi się, zwłaszcza ten efekt cieniowania, przechodzenia z jednego odcień w drugi.
Nr 4050, jasna zieleń, żółtawa zieleń i niebieski.

Ale w tym miejscu już skończylam wyszywanie, bo ... brakło nitki ....
Wyszywałam 2 nitkami, kanwa 55, ale cóż, nie starczyło. Teraz się tylko zastanawiam, czy zamówić odcień, czy tez samej cos pokombinować ? Hmmm...
Jeśli zdecyduję się zamówić, to ukończenie jaja odwlecze się w czasie...

Z tego wszystkiego znalazłam wzór jajka Tortonesi z kwiatkami, i stwierdziłam, że muszę go wyszyć już i natychmiast.... Oczywiście pośpiech nie popłacił, bo się pomyliłam i musiałam pruć...
Nie dało się błędu skorygować...
Prezentowało się tak...



 A tu już po pruciu i poprawieniu odpowiedniej gałązki....


Serca do jajek nie straciłam i musze je skończyć, tym bardziej, że jest ich dużo i kilka wzorów muszę mieć...


Jest tez SAL koci. Coś jednak ten marzec długo mi miauczy....

Zmieniłam sobie sposób wyszywania. Poprzednie 2 miesiące wyszywałam w ten sam sposób: ramka, kotek i tło...
I właśnie tło mnie dobijało. Bo te kotki wcale nie są takie małe.
Wymiar 50x66, co daje ok. 3300 krzyżyków do postawienia :)

W tym miesiącu skakałam sobie, trochę kotka, trochę tła, koniczynka. Dzięki temu nudno nie było. Na dziś mam tyle i mam nadzieję skończyć do prezentacji 20 marca :)
Jedynie czego się obawiam, to napisów. Odkryłam też dlaczego tak podejrzanie źle mi się je haftuje... Wina materiału. Znalazłam ten kawałek kanwy w zapasach, koszmarna 55, miękka jak szmatka. Zaletą było, że ma wielkość odpowiednią do wszystkich kotków. Jak na razie oczek nie dodaje, bo cala ta szmatka nadaje się do bardzo ostrego prania.